sessho: (Default)
[personal profile] sessho
 Wczoraj obejrzałam sobie "Ojca Chrzestnego". A jako że książkę również niedawno przeczytałam, pozwolę sobie pozachwycać się nad obiema wersjami i porównać je odrobinę. W miarę bezspoilerowo (w miarę możliwości;). ^^

Generalnie rzecz biorąc, film ten należy do jednej z lepszych adaptacji, daje też "dość" dobre wyobrażenie o pierwowzorze (a że ten należy do wyjątkowo ciekawych...;). W sumie nic dziwnego - w koncu sam Mario Puzo był współautorem scenariusza.
Mimo to jednak uważam, że do pełnego zrozumienia historii (i pojęcia, jak bardzo jest świetna;), warto, a może raczej powinno się, przeczytać książkę.

Jak długi jest ten film, wie chyba każdy (a jeśli nie to wspomnę tylko że DŁUGI). Jednak, z tego co zdążyłam zauważyć, w ekranizacji otrzymujemy głównie same konkluzje. Natomiast w książce... w książce widzimy całość - jak poszczególni bohaterowie dochodzą do swoich wniosków, dowiadujemy się także, jak np. doszło do tego, że Michealowi towarzyszy ta a nie inna osoba i kim ona jest, czy też dlaczego akurat ta osoba siedzi w samochodzie za Gatto (i kim był, do chlery, ten cały Gatto, o którym mówię;) - bo to wszystko nie bierze się znikąd, większość tych wszystkich malutkich szczególików, na które w filmie rzuca się jedynie okiem, w powieści ma jakąś przyczynę. Trudno zresztą spodziewać się czegoś innego po mafii, czyż nie? ;)

Także samych bohaterów - zarówno tych głównych, jak i postaci mniej eksponowane - poznajemy lepiej. Otrzymujemy okazję do wglądu w ich głowę, przedstawiony zostaje nam ich tok myślenia, a także po prostu ich charaktery, przeszłość. A mimo iż taka dokładność może wydawać się (po przeczytaniu moich słów XD) lekko przerażająca, to naprawdę jest raczej zachwycająca i czyni książkę baardzo wciągającą. ;)

Teraz garść moich refleksji w stosunku do konkretnych postaci. ;)

Micheal - powiem krótko - kocham, po prostu kocham Micheala. Jest takim cudownym, zimnym, dwulicowym draniem. *^^* (Inna sprawa, że w rzeczywistości człowieka takiego pokroju omijałabym naprawdę szerokim łukiem;). Do tego powierzchowność młodego, przystojnego jeszcze Ala Pacino, wcale mu nie szkodzi...;). A jak już jestem przy Pacino - świetna, przekonująca kreacja, do tego zgodna z pierwowzorem - cóż więcej można by chcieć? 

Don Vito - Brando również był w tej roli świetny. A jego akcent - cudo. Doskonale oddana postać.

Santino - tu już mam troszkę zastrzeżeń. Nie chodzi nawet o to, że aktor zagrał źle. Bo nie zagrał. Tylko że w książce Sonny przedstawiany jest jako dość duży facet. Naprawdę duży. Podejrzewam, że dałoby się znaleźć aktora bardziej przypominającego go posturą. No i mimo wszystko, w filmie mógłby być troszkę bardziej porywczy. ;)

Fredo - z wyglądu podczas lektury miałam przed oczami zupełnie inną postać, ale to w sumie mi nie przeszkadza, bo w adaptacji Fredo jest dokładnie takim lekko zahukanym pierdołą, jakim powinien być. ;)

No i Tom Hagen - przepadam za takimi typami postaci (zwłaszcza jeśli są płci męskiej;). A że Robert Duvall dobrze grał i był przystojny, to się nie czepiam. XD ;)

Ostatnia scena z filmu - robi niesamowite wrażenie. W książce nawet większe. No i Vito mówiący, jak przesądnym człowiekiem to on jest - to trzeba zobaczyć. ^^


Bah, to by było na tyle mojego eseju czy co to tam mi z tego wyszło. ;)



Teraz jeszcze tylko kilka słów o dniu ogólnie i już nie męczę Was dłużej. ;3


Na chemii była klasówka i poszła mi całkiem nieźle, dzień zleciał nawet szybko, choć i tak za wolno jak na moje zapotrzebowanie. ;) Na wf-ie była siatkówka. Gdybym nie kochała tak tego sportu może gra aprawiałaby mi większą radość. A tak na tej mikroskopijnej hali (niegodnej tego miana), ze śmiesznie niskim sufitem i osobami, któe nie do końca umieją grać, to nie było to. W sumie, żeby być szczerą, to powiem, że na początku jeszcze było nieźle, ale 2 godziny katowania mojej ulubionej dyscypliny zaczęło mnie wreszcie męczyć. ;)
Powrót ze szkoły był dziś na sardynkę. Czyli mniej niż 25 cm kwadratowych na osobę. Naprawdę mogliby podsyłać większe autobusy o tej porze, kiedy większość uczniów z przeróżnych szkół kończy lekcje. Ale to pewnie za wielki wysiłek... Eh. XD Dobra, koniec narzekania. ;)
 

Date: 2007-11-18 11:23 am (UTC)
ext_447688: ([DtB] Misaki (brown))
From: [identity profile] crofe-sima.livejournal.com
Twoje rozważania są bardzo przekonujące i gdyby nie fakt, że nie bardzo mam czas, to już biegłabym do biblioteki po książkę. To nie jest jedyny mój problem - ja niestety nie należę do grona osób, które potrafią szybko czytać (ostatnio zauważyłam, że jest ono podejrzanie liczne. Wszyscy się chwalą jak błyskawicznie przeczytali daną lekturę, a jak przychodzi co do czego, to nawet NAJISTOTNIEJSZYCH WYDARZEŃ Z KSIĄŻKI nie potrafią sobie przypomnieć. A więc co to za czytanie?!).

Micheal - powiem krótko - kocham, po prostu kocham Micheala. Jest takim cudownym, zimnym, dwulicowym draniem. *^^* (Inna sprawa, że w rzeczywistości człowieka takiego pokroju omijałabym naprawdę szerokim łukiem;).
Cudowni, zimni, dwulicowi dranie?! DO WANT. Na dodatek Al Pacino, mmm.

Gratuluję poradzenia sobie na sprawdzianie z chemii ^^ Zapewne siatkówka u Was wygląda i tak o niebo lepiej niż ta nasza, więc pociesz się tym faktem ;) Mnie i moje koleżanki wyróżnia totalna bierność i flegma na boisku.
I tak współczuję Ci z całego serca - mogę sobie wyobrazić jak czują się dobrzy gracze w otoczeniu 'lelawców' (oczywiście nie znam tego z własnego doświadczenia - ja i sport wykluczamy się wzajemnie).

Uuu, przepełnione autobusy. Niefajnie, niefajnie!

Date: 2007-11-18 12:59 pm (UTC)
From: [identity profile] thier-sess.livejournal.com
Miło mi słyszeć, że moja pisanina odniosła taki efekt. ;) A brak czasu tom niestety, choroba niemalże chroniczna w przypadku nas, biednych uczniów... XD Szczerze mówiąc ja też należę do osób czytających raczej szybko. Tyle że tyczy się to z reguły rzeczy, które mi się podobają i które czytam z własnej woli - niktóre książki zajmują mi o wiele więcej czasu. I po lekturze zazwyczaj zapamiętuję najważniejsze rzeczy. ^^ A, i u mnie większość osób czyta raczej wolno.
A właśnie oglądałaś 'Ojca'? ^^ Jeśli tak, to w ten czwartek (22 listopada) będzie druga część (a za 2 tygodnie, jak podejrzewam, trzecia).

Taa, nie ma to jak prawdziwi mężczyźni, nie? ;) Micheal jest zdecydowanie w mojej czołówce postaci fikcyjnych z książek/filmów. *^^*

Tzn. aż tak strasznie nie jest, ale jak coś lubię, to nie przepadam za sytuacjami, kiedy zostaje to zbeszczeszczone. ;) A bierność i flegma to byłyby dobre określenia tego, co miałyśmy na wf-ie w gimnazjum (tylko stało się i patrzyło na piłkę XD"). A co tyczy się chemii - to na razie tylko moje przypuszczenia, a rzeczywistość może okazać się diametralnie inna. XD Nie przepadasz za sportem czy też on za Tobą? ;)

Przepełnione autobusy to jest właśnie to, czego człowiek z niecierpliwością wyczekuje po 7 godzinach w szkole. ==" W sumie to najwięcej w tym zwykłęgo absurdu - chyba nie tak trudno zaoobserwować, w jakich porach przydałyby się większe pojazdy. Jeśli nawet ja mogłam to "wydedukować", to chyba ludzie, którzy się tym zajmują (a przynajmniej powinni) chyba tym bardziej by mogli.





Date: 2007-11-18 03:35 pm (UTC)
ext_447688: ([DennoCoil] Isako)
From: [identity profile] crofe-sima.livejournal.com
W Twoje szybkie czytanie mogę uwierzyć na spokojnie i _w ogóle_ w to nie wątpię. Czemu? Po pierwsze - Twoje wypowiedzi są bardzo bogate językowo, poprawne stylistycznie, gramatycznie i ortograficznie oraz pozbawione internetowego bełkotu (to ostatnie według mnie też wcale nie jest złe, jeśli zna się umiar w jego stosowaniu oraz zbyt się nie przyzwyczaja do takowego sposobu wyrażania się). Szczerze powiedziawszy trochę Ci pod tym względem zazdroszczę, ale na szczęście nie jestem humanem, więc nie wpadłam w jakąś depresję (ścisłowcom poprawność językowa potrzebna nie jest, pft! :D). Wszystko to musiałaś skądś wziąć i na pewno nie był to internet... ;] Po drugie - ot choćby w powyższym Twoim entry zrobiłaś świetny opis książki, porównałaś adaptację z pierwowzorem, wyciągnęłaś wnioski oraz przedstawiłaś własne odczucia - a więc COŚ Z TEGO WYNIOSŁAŚ i potrafisz się tym podzielić. Rzadko spotykam się z czymś takim w moim otoczeniu, nawet u znajomych z humana.
A na dodatek Ty dopiero w pierwszej klasie liceum jesteś... oj dziewojo, wiele osiągniesz w życiu!
Dobra, kończę, bo wyjdę na Twoją małą fankę (do czego mi niedaleko...). xD'

Nie oglądałam, ZAPOMNIAŁAM ;_; Idę do łazienki walić głową w umywalkę, brb.

Oh, czyli nie jest aż tak źle z Waszą siatkówką... cóż, zawsze możesz sama biegać po całym boisku i rozprawiać się z lecącą piłką ^^; W tym sporcie tak można, chociaż jest to TROSZECZKĘ męczące.
Sport i ja? Heh. Ja po prostu nienawidzę gier zespołowych, kiedy to wiem, iż ktoś na mnie polega i muszę starać się dla całej grupy. Sporty indywidualne idą mi znacznie lepiej... Prawda jest taka, że ze względu na naturę mego ojca miałam styczność z wieloma typami sportów w całym moim życiu, ale w rzadko którym sobie naprawdę radziłam. Tylko jazda konna i narciarstwo kiedykolwiek szły mi lepiej, niestety z tego pierwszego musiałam zrezygnować (kasa...). Ew. jeszcze ping-pong XD

Date: 2007-11-18 07:28 pm (UTC)
From: [identity profile] thier-sess.livejournal.com
Wow, czuję się co najmniej mile połechtana taką ilością komplementów. ;) Dziękuję za taką pozytywną o mnie opinię (tylko że ona jest "odrobinę" przesadzona XD). ;)

Szczerze powiedziawszy trochę Ci pod tym względem zazdroszczę, ale na szczęście nie jestem humanem, więc nie wpadłam w jakąś depresję (ścisłowcom poprawność językowa potrzebna nie jest, pft! :D).

Jak na nie-humana ;> (a nawet jakbyś i nim była), to Twoje słownictwo, sposób wyrażania się itd. jest na bardzo wysokim poziomie, moim zdaniem. Nie trudno to zauważyć. ^^
Szkoda, że ostatnio większość ludzi ogranicza się do "być, mieć, kupywać".(Owo "kupywanie" to, niestety, zmora mojego regionu XD).

Po drugie - ot choćby w powyższym Twoim entry zrobiłaś świetny opis książki, porównałaś adaptację z pierwowzorem, wyciągnęłaś wnioski oraz przedstawiłaś własne odczucia - a więc COŚ Z TEGO WYNIOSŁAŚ i potrafisz się tym podzielić.

A wiesz, z tym to różnie u mnie bywa. XD Jeśli piszę coś z własnej woli i incijatywy (tak jak w tym przypadku), to jest lepiej, jeśli nie... cóż, wystarczy chyba jak powiem, że za ostatnią rozprawkę dostałam (całkowicie zasłużoną, zresztą XD) tróję. XD

Szkoda, że zapomniałaś. ^^ (Tym bardziej, że wczoraj siedząc z bratem w jego pokoju ok. 23 natknęliśmy się na powtórkę). Następnym razem (który nie bedzie pewnie zbytnio odległy) z pewnością uda Ci się nadrobić to zaniedbanie. ;)

Z tym bieganiem to właśnie trochę sęk w tym, że jest kilka dziewczyn, które się po tę piłkę strasznie rzucają (nie patrząc przy tym za bardzo na innych graczy, co skutkuje w dość nieprzyjemnych zderzeniach itp. - ostatnio moje biedne żebra ucierpiały XD"). I w sumie w tej grze o bieganie w ZNACZNYM stopniu chodzi - nie biegasz, to równie dobrze mogłabyś w ogóle nie grać - tyle że bez przesady, oczywiście. ^^

Hm, ja właśnie ze sportami in dywidualnymi nie mam za bardzo do czynienia i jak bym już musiała wybierać, to preferowałabym gry zespołowe (odwrotnie niż kiedy chodzi o pracę w grupie lub samotnie XD). Ping-pong? Leżę i kwiczę, niestety. XD Twój tata jest związany ze sportem zawodowo czy po prostu zapalony miłośnik aktywności? A umiejętności związanych z narciarstwem zazdroszczę. ;) Ja nigdy nart na nogach nie uświadczyłam. XD No i współczuję też, że musiałaś rzucić jazdę konną.

Date: 2007-11-18 09:18 pm (UTC)
ext_447688: ([CodeGeass] C.C.)
From: [identity profile] crofe-sima.livejournal.com
Wcale nie przesadzona, oj nie ;] Nie należę do osób, które rzucają komplementami na prawo i lewo, żeby zdobyć sobie sympatię innych, naprawdę.

Ahaha, mój styl pisania to tak naprawdę istna tragedia, ale mnie to w ogóle nie martwi. ;D
Kupywać?! Tego jeszcze nie słyszałam! Nasze miasto na szczęście nie wyróżnia się jakimś specyficznym slangiem. Kiedyś tylko panowała moda na zaczynanie zdań od "co"... "Co za impreza była! Co się spiłem! Co fajnie było! Co laski były!". Nawet ja się wkręciłam!...ale chyba w inną stronę... "Co to za idiotyczny slang jest? -_-;"

Trójka to przecież bardzo pozytywna ocena. Rozumiem, że osoby na profilu bardziej humanistycznym ona nie zawsze zadowala, ale spójrzmy prawdzie w oczy - oceny o niczym tak naprawdę nie świadczą. Są tylko dla własnej satysfakcji.

Niestety zapomniałam, cóż. To zdarza mi się stanowczo zbyt często.

Ja tam siatkówkę omijam szerokim łukiem. Jestem spryciarzem i nie takim tchórzem jak reszta osób z mojej klasy, a więc często się po prostu wymykam z wfu, albo wkręcam nauczycielce jakieś na szybko wymyślone kłamstwo. Polak potrafi~
Zderzenia, AŁA. Taaa, znam to. Chociaż to prędzej ja wówczas krzywdzę innych... jestem najwyższą dziewoją w klasie, a przeca to marne 178cm wzrostu!

Nie zawodowo, po prostu jest wielkim pasjonatem aktywnego stylu życia. I mnie do niego namawia (kiedyś stosował dość radykalne metody typu "KOMPUTER ALBO SPORT, WRAUGH". W końcu dał sobie chyba spokój~ Ze mną nie da się wygrać).

No i współczuję też, że musiałaś rzucić jazdę konną.
Dzięki, dzięki ;)

A jeszcze co do OAVki TRC - oglądaj, bo naprawdę warto ^^

Date: 2007-11-19 06:31 pm (UTC)
From: [identity profile] thier-sess.livejournal.com
O, to chyba kolejna cecha, która nas łączy. ;) Kiedy coś mi się podoba, uważam, że ktoś ładnie wygląda itd., to nie mam oporów, żeby o tym powiedzieć, ale nigdy nie poleruję nikomu butów (tym bardziej swoim językiem). ;)

A nie, mi się właśnie twój styl podoba - jest taki żywy, bardzo przyjemny w odbiorze. ^^
I to kupywać to chyba przede wszystkim w moich stronach takie popularne (a wyplenić tego niemalże niepodobna XD). Hm, wszechobecnego co jakoś sobie nie przypominam - może u nas takiej mody nie było (albo ja niezorientowana XD).

Tzn. owszem trójka np. jeśli chodzi o przedmioty ścisłe (w tym geografię, z której to na kartkówce zdobyłam ostatnio 1 punkt na 7 - jak większośc klasy XD). W przypadku polskiego wiem, że stać mnie na więcej (jakkolwiek zarozumiale by to nie zabrzmiało ^^"), więc trójka trochę mnie zabolała. Ale to przede wszystkim dobry bodziec. ^^ XD

Bywa. ^^

U nas, niestety, nie ma wf-ów ani na początku lekcji ani na końcu - gdyby tak było, to miałabym stanowczo mniejszą frekwencję. ;) Ale po części to chyba też do takich tchórzów należę;)(no i czasem lubię sobie także poćiwczyć, bo to mimo wszystko raczej rzadka okazja - choć dzisiaj akurat miałam okazję posprintować sobie na przystanek XD).

O, ja też należę do raczej wysokich osób (182 cm) ^^. Choć i tak przy prawdziwie wysokich osobach to w sumie betka. XD

Komputer albo sport? Łączę się w bólu. ;) My z bratem mieliśmy przymusowy spacerek wokół Zalewu (jakieś 3 km?) w czasie wakacji, jeśli reflektowaliśmy na siedzenie przy kompie 2 razy dziennie. A że reflektowaliśmy... Eh, czego to człowiek nie zrobi dla uzależnienia... XD (No i przynajmniej się nie roztyłam XD). Mój tata też jest pasjonatem sportu, ale ogranicza się do katowania nas każdą dyscypliną, jaka leci w telewizji (plus te jakże urocze krzyki: Nie tak, bałwany!! itp. ;).

OAVkę korzystając z przemiłej okazji (brak Internetu) w dniu dzisiejszym właśnie sobie obejrzałam - wersję zsubowaną. I jestem ZACHWYCONA~! (Tak, tła są boskie *^^*). Choć biedny Kuro naprawdę jakoś nie ma szczęścia w adaptacjach (jego przystojności nie da się oddać na ekranie XD). Obejrzałam też sobie dziś 3 pierwsze epy Gundama (z powodu podanego wyżej, grr). Powiem dwa słowa: Lockon <3, Setsuna <3. XD A odpowiedź na Twojego posta będę mogła napisać niestety dopiero jutro, bo teraz dano mi tylko kilkanaście minut ;_;.

A tak na marginesie - nie podałabyś mi swojego nr gg? ^^ Jeśli nie chcesz tutaj, to może na PW na Sakurze albo Feather's Path (tam jestem Sessho). Byłoby mi bardzo miło. ;)

Date: 2007-11-19 07:44 pm (UTC)
ext_447688: ([Ouran] Haruhi)
From: [identity profile] crofe-sima.livejournal.com
Ah, jak miło widzieć tak długie odpowiedzi. ^^ Niestety ja odpowiem krótko, bo za dużo czasu pisałam nowego posta na LJ, a dzisiaj muszę jeszcze obejrzeć GH i zrobić jakieś zadanie domowe. Wybacz!

Bardzo dziękuję za te słowa. Naprawdę sprawiają przyjemność :)

Oj tam, poprawisz swoją trójeczkę w przyszłości. Nie bój żaby ;]

182 cm O_O; (nie potrafię inaczej zareagować)

3 kilometry, łojojoj. Nieźle... a więc rozumiesz jak to jest. Mój ojciec natomiast niespecjalnie lubi oglądać TV, well.

Ohoho! Jak miło usłyszeć, że kolejnej osobie się ta OAVka tak bardzo spodobała. Słyszałam bardzo malutko złych opinii na jej temat. Ależ się cieszę ^^ I Gundama zaczęłaś! Kurczę, co za szczęście ;) LOCKON <3

Mój numer to absolutnie żadna tajemnica - 2026504 ^^

Date: 2007-11-20 06:25 pm (UTC)
From: [identity profile] thier-sess.livejournal.com
Zdarza się. ^^ Poza tym - obsesja nie wybiera. ;)

182 to wcale nie tak dużo. ^^ A Tyś wcale nie wiele niższa. ;)

A mój kocha. No i w sumie mi to byłaby rybka, gdyby nie to, że u taty telewizor musi RYCZEĆ. A to jest już irytujące. ;) XD

^^ Teraz będę zdychać za następnym epem (i kolejną porcję nie-tak-znów-przystojnego-Kuro-samy XD).

Ano Gundama zaczęłam. ^^ Prawie spadłam z krzesła, kiedy usłyszałam głos Terii (czy jak mu tam). Zanim się nie odezwał, byłam pewna, że to stuprocentowa kobieta. XD

To niedługo spróbuję Cię złapać. ^^ Mój nr to 9912659.:)

Date: 2007-11-18 07:32 pm (UTC)
From: [identity profile] thier-sess.livejournal.com
No i zapomniałam...XD ^^"

Zaraz się zabieram za oglądanie OAVki TRC, to jutro coś Ci napiszę do Twojego nowego entry. ^^

Profile

sessho: (Default)
Sessho

April 2020

S M T W T F S
   1234
567891011
1213141516 1718
19202122232425
2627282930  

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Feb. 25th, 2026 11:51 pm
Powered by Dreamwidth Studios