....hahaha.......ekhem
Nov. 12th, 2007 05:24 pmCóż... Stosownym określeniem olimpiady byłoby "Yh. Że hę?!". XD Poziom był strasznie wysoki, słownictwo bodajże z Księżyca. Przepraszam bardzo, ale skąd nastolatek w wieku do 18 lat ma wiedzieć, jak jest po angielsku podaż? (Bo jeszcze w wywindowanymi cenami sobie poradziłam xD). Albe taka ciekawostka - kto wie, że the Bar Association oznacza ni mniej, ni więcej, ale Radę Adwokacką? (Ja nie wiedziałam XD). Za to myślę, że nie zapomnę, jak jest "zatrucie pokarmowe". XD W sumie to pal licho, że na jakieś 80% przykładów patrzyłam cielęcym wzrokiem (trudno było o inną reakcję XD). Zirytował mnie za to fakt, że w wyrazie, który dobrze znałam, zapomniałam jednej literki (czyli 0 punktów), a wiedziałam, że coś mi w nim nie pasuje. No i to, że poniewczasie wpadłam na pomysł, jakie też określenie było potrzebne w jednym zadaniu (nieszczęsne surrender). Nie lubię takich sytuacji.
Na pocieszenie za to pani poinformowała nas, że matura rozszerzona z tego wspaniałego języka nie dorasta do pięt olimpiadzie. XD Więc może to nie my jesteśmy tacy głupi, ale poziom zawyżony. ;) No i człowiek jakoś nabrał nadziei i bardziej optymistycznego spojrzenia na to odległe jeszcze (na razie) wydarzenie. XD
Poza tym dzisiaj ogłoszony został plan klasowej wycieczki do stolicy (co rok tak jest od kiedy zaczęłam w ogóle chodzić do szkoły XD _^_). Zawiera on:
- zwiedzanie Powązek (ojej, bo przecież żaden z nas jeszcze nigdy tam nie był - jak miło, zwłaszcza że wycieczka odbędzie się 12 grudnia),
- "Pastorałkę" Schillera w Teatrze Polskim (niby fajnie, że sztuka, że nie kolejny musical i w ogóle, ale jakoś nie mam ochoty na oglądanie "Pastorałki" - nie było nic bardziej, hm, oryginalnego?)
- zwiedzanie Muzeum Sztuki Współczesnej (czy jakoś tak), a dokładniej wystawy "Okiem malarza, językiem poety". Zasadniczo nie należę do fanów sztuki współczesnej, ale na takiej wystawie jeszcze nie byłam, więc może nie będzie źle. No i zawsze to lepsze od Wystawy Zastępczej[TM], czyli ewolucji w Pałacu Kultury.
- no i ostatni nieodłączny punkt programu, czyli McDonald's albo Promenada. Szczerze pragnę, by ta druga wersja miała miejsce. Po Maku mi nie zależy w najmniejszym stopniu, za to na centrum handlowym z Empikiem.... Cóż, to chyba oczywiste. XD (PLiO, PLiO~!)
Jeśli chodzi o M&A... Wciąż oglądam Darker Than Black, myślę, że skończę w tym tygodniu, potem chcę dokończyć BECK'a, a potem... Hm, zastanawiam się nad Wild Adapter Minekury, Ouran HSHC (manga) i tym Oofuri (czy jakoś tak;). Ach, poza tym wczoraj przeczytałam 8 tom i 2 rozdziały z 9 tomu Loveless'a (jedno mam do powiedzenia - Seimei to przystojny psychol XD).
Na pocieszenie za to pani poinformowała nas, że matura rozszerzona z tego wspaniałego języka nie dorasta do pięt olimpiadzie. XD Więc może to nie my jesteśmy tacy głupi, ale poziom zawyżony. ;) No i człowiek jakoś nabrał nadziei i bardziej optymistycznego spojrzenia na to odległe jeszcze (na razie) wydarzenie. XD
Poza tym dzisiaj ogłoszony został plan klasowej wycieczki do stolicy (co rok tak jest od kiedy zaczęłam w ogóle chodzić do szkoły XD _^_). Zawiera on:
- zwiedzanie Powązek (ojej, bo przecież żaden z nas jeszcze nigdy tam nie był - jak miło, zwłaszcza że wycieczka odbędzie się 12 grudnia),
- "Pastorałkę" Schillera w Teatrze Polskim (niby fajnie, że sztuka, że nie kolejny musical i w ogóle, ale jakoś nie mam ochoty na oglądanie "Pastorałki" - nie było nic bardziej, hm, oryginalnego?)
- zwiedzanie Muzeum Sztuki Współczesnej (czy jakoś tak), a dokładniej wystawy "Okiem malarza, językiem poety". Zasadniczo nie należę do fanów sztuki współczesnej, ale na takiej wystawie jeszcze nie byłam, więc może nie będzie źle. No i zawsze to lepsze od Wystawy Zastępczej[TM], czyli ewolucji w Pałacu Kultury.
- no i ostatni nieodłączny punkt programu, czyli McDonald's albo Promenada. Szczerze pragnę, by ta druga wersja miała miejsce. Po Maku mi nie zależy w najmniejszym stopniu, za to na centrum handlowym z Empikiem.... Cóż, to chyba oczywiste. XD (PLiO, PLiO~!)
Jeśli chodzi o M&A... Wciąż oglądam Darker Than Black, myślę, że skończę w tym tygodniu, potem chcę dokończyć BECK'a, a potem... Hm, zastanawiam się nad Wild Adapter Minekury, Ouran HSHC (manga) i tym Oofuri (czy jakoś tak;). Ach, poza tym wczoraj przeczytałam 8 tom i 2 rozdziały z 9 tomu Loveless'a (jedno mam do powiedzenia - Seimei to przystojny psychol XD).
no subject
Date: 2007-11-12 05:55 pm (UTC)Hm, w jakim mieście/województwie mieszkasz? ^^ U nas rok szkolny nie jest prawdziwym rokiem szkolnym bez odwiedzenia Warszawy (co robimy pewnie jedynie dlatego że tylko te 90 km mamy). A miasto rzeczywiście niezbyt zachęcające i przyjazne. Choć myślę, że to przede wszystkim kwestia przyzwyczajenia. A studia... Kto wie, w moim przypadku (o ile się uda), to Wawa jest bardzo realną wizją - z racji właśnie jej bliskości.
Co do DTB - zgadzam się w pełni. *^^* A co do BECK'a to mam dość podobne zdanie (ha, nawet brat myślał, że opening jest śpiewany przez Amerykanów, a taka pomyłka jest czymś rzadkim, czy raczej niemożliwym, w przypadku większości anime XD). Ourana mangę kiedyś zaczęłam, ale jakoś nie miałam motywacji by skończyć. Jeśli chodzi o WA, to wierzę Ci na słowo. ;) A wczoraj i dziś odświeżyłam sobie polską wersję Saiyuki.
Loveless można znaleźć na mangatraders.com - trzeba się jedynie zarejstrować. ^^ A tytuł, moim zdaniem, godny uwagi (choć, jak to ujęła kiedyś Tsu, dość "pedofilski" XD).
no subject
Date: 2007-11-12 06:28 pm (UTC)Mieszkam w dolnośląskim, 60km od Wrocławia na południowy-zachód. Czyli trochę drogi do Wawy mieliśmy... to miasto wydawało mi się straszliwie wyludnione (przez tą obwodnicę...), szare, smutne, BRUDNE i po prostu nudne (widziałam tam naprawdę mało ludzi młodych). Nawet jakiś dziwny zapach unosił się w powietrzu... EH. Najgorsze jest to, że ze względu na swoją rangę stolicy to tam odbywają się największe imprezy, premiery itd.
Ja na szczęście wyląduję (MAM NADZIEJĘ) we Wrocku, a to 'miasto studentów'.
Tyle razy się już do Ourana zabierałam, ale jakoś... jakoś nie mogę! Albo ktoś mnie zniechęca mówiąc, że potem zamienia się on w straszliwą telenowelę, albo czas mi nagle gdzieś ucieka... eh, to moje chaotyczne życie.
Saiyuki, huh. Przypomniałaś mi, że powinnam kupić sobie polskie wydania (skanlacje angielskie przeczytałam już z rok temu, ale ja po prostu uwielbiam mieć tomik w ręce I GO CZUĆ. Czytanie mang w formie pikselikowej na kompie nie jest takie przyjemne...).
Loveless przeczytałam mniej więcej do siódmego tomu (nawet widziałam już EVIL EVIL Seimeia, który mi niesamowicie przypadł do gustu *co było do przewidzenia*), a więc wiem, że całkiem warto (mimo lekkiego pedo..). ;) Wielkie dzięki za linka! *hug*
no subject
Date: 2007-11-13 06:12 pm (UTC)Aha, to rzeczywiście *dość* daleko. Zapach... Obawiam się, że to jest przekleństwo większości dużych miast (chociażby np. Lublina - lawendą to tam się na pewno nie oddycha). Co do młodych ludzi to może po prostu taka pora dnia? Było, nie było, przeważająca ich ilość zazwyczaj w porze dziennej przebywa w różnego rodzaju szkołach. ;) Ale że szare i ogólnie smutne to się zgadzam. Do tego ten hałas... Ja cieszę się często nawet, że nie mieszkam w centrum mojego ok. 80-tysięcznego miasta. A tak na marginesie - kolejna znajoma internetowa z niemalże przeciwległego końca Polski. XD
Mówisz o mandze? A anime ogladałaś? ^^ Ja mangę doczytałam gdzieś do 2 tomu czy jakoś tak (+ tom 3, który mam zakupiony).
Jeśli chodzi o polskie Saiyuki, to od osoby, która posiada 2 różne (inne od polskiej) wersje, słyszałam, że jest ono dość... dyskusyjnej wartości. Mi samej trudno to stwierdzić (czytałam tylko 1 tom po angielsku, resztę po polsku), niemniej jednak czasem zdarzają się trochę dziwne momenty czy kwestie. Choć myślę, że pozycja i tak warta zakupu - w końcu nie kupuje się samej polskiej wersji, tylko konkretny tytuł. Co do tomików i skanlacji to również preferuję to pierwsze. Skanlacje są dobre, ale to zupełnie co innego mieć wersję tomikową. A już po polsku to w ogóle. Nie dość, że przyjemniejsze, łatwiej dostępne (bo zawsze moge sobie po prostu wziąć je z półki), to jeszcze o wiele mniej szkodliwe dla oczu. ^^
Ah, ten urok zimnych, sadystycznych drani z kompleksem brata i lekką schizofrenią~! XD Nie ma za co. ^^
no subject
Date: 2007-11-13 06:54 pm (UTC)W Wawie byliśmy przez 3 dni, a więc zwiedzaliśmy ją praktycznie o każdej porze dnia. Np. w Pizzy Hut byłam ze znajomymi w porze popołudniowej, kiedy licealiści już kończą zajęcia, a i duże grono studentów powinno być 'wolnych'... a tam sami ludzie po trzydziestce! (restauracja była nimi wręcz przepełniona). Czułyśmy się lekko nieswojo. A to tylko jeden przykład...
Ja w swojej mieścinie (która niegdyś była miejscem wykopalisk węgla kamiennego... tak, to tutaj mieszkają wszyscy protestujący górnicy) mam okazję powdychać trochę przyjemnych zapaszków...ah, ten smog. Tylko że w Wawie było coś wyjątkowo nie tak ^^;
Ano kurczę tyle moich internetowych znajomych jest z wybrzeża/wschodu/centrum! We Wrocku tyle studentów, a praktycznie tylko jedną fankę m&a stamtąd znam :(
Mówisz o mandze? A anime ogladałaś? ^^ Ja mangę doczytałam gdzieś do 2 tomu czy jakoś tak (+ tom 3, który mam zakupiony).
Mówimy o Ouranie, tak? (zaczynam się gubić XD). Mangi troszkę przeczytałam, anime widziałam całość (KOCHAM).
Hah, ja już mniej więcej wiem o co chodzi w Saiyuki, a więc tłumaczenie to mi tam rybka. Po prostu lubię tomiki mieć na półce i ewentualnie pożyczyć znajomym (żeby ich wciągnąć do fandomu, kurczę!).
Ah, ten urok zimnych, sadystycznych drani z kompleksem brata i lekką schizofrenią~!
Tylko mi nie mów, że taki typ Ciebie też kręci!... nikt z moich znajomych nie może tego pojąć. Kompleks brata nie jest potrzebny, te inne elementy stanowczo wystarczają ;3
no subject
Date: 2007-11-14 01:32 pm (UTC)Hm, to już nie wiem. Biorąc pod uwagę, ilu tam młodych ludzi zapewne statystycznie jest, to gdzieś powinno ich być widać. XD Kto tam ich wie. XD W każdym razie dziwna sprawa. A co do zapachu, to daję Ci wiarę. Nawet u mnie jak zazywczaj powietrze stosunkowo czyste jest (a raczje zdaje się być), to czasem zapach bywa cokolwiek dziwny i nieprzyjemny.
Eh, taki już fart. Ja mieszkam właśnie blisko centrum, jakieś 100 km od wschodniej granicy. XD
Tak, o Ouranie. XD Tak się zapytałam, bo jakoś określenie "telenowela" z anime akurat nie ma nic wspólnego (chyba żeby liczyć te wspaniałe 2 ostatnie epy - choć tam Kyouya był boski~!). Mam nadzieję, że jednak w mandze tak się nie dzieje. A Ouranka też anime kocham. ^^
A ja nawet jak wiem, to i tak się wściekam, jak się dowiaduję o jakichś skandalicznych błędach w tłumaczeniu. ;) Bo o "kfiatkach" to nie ma co wspominać nawet - niestety, np. w mangach Waneko jest to jeszcze norma - zawsze musi się jakiś trafić. A do fandomu też się staram ludzi wciągać. W nowej klasie jest podatny grunt, bo trzy koleżanki mają już lekkie podstawy, to teraz tylko już podrzucić tomiki. Cho-le-ra. Zostawiłam AS w szkole...... Damnit. Tylko ja mam takiego farta.
>Tylko mi nie mów, że taki typ Ciebie też kręci!... nikt z moich znajomych nie może tego pojąć. Kompleks brata nie jest potrzebny, te inne elementy stanowczo wystarczają ;3
Ano owszem. ;) (Light, Sakurazuka, Tyki Mick, Seimei). Kompleks brata to był konkretnie dla ZŁEGO pana Aoyagi. Przy innych wystarczy nuta ukrytego angstu. XD Ogólnie lubię przeróżne typy postaci. ^^